Más canciones de Kwiatek HAZE
Descripción
Voz: Kwiatek HAZE
Letrista: Dominik Kwiatkowski
Productor: Peyote
Programador: Peyote
Compositor: Krzysztof Woloszyński
Letra y traducción
Original
Dalej w parlamencie kręci się kabaret. Krwawi moje serce.
Kroję mięso na tatarek tak jak mój pradziadek, co był grochowskiemu Anem.
Dzisiaj tych pięknisiów kładzie już byle katarek. Słychać to suchy chichot.
Nie śpi licho, lecz siedzi z reguły cicho. Kiedyś sieję siłą po materiał na łapigrosz.
Nie przysiedle znikąd, tak jak Nikoś. Wzloty i upadki znam jak Bitcoin i życie sto lat.
Wróciłem wczoraj z Konstantynopola, tu, gdzie łaska Boża obok rozszula niedola.
Tam wysoka roża, tutaj błoto masz do kolan. Modliszka, a nie Elizejskie Pola.
Prawdziwy mąż stanu nie muszę szpanować, a ty szpanuj.
W moich skromnych progach -witam panów. To moja małżonka. -Witam panów.
Może panom polać po odrobinie koniaczku?
-Prawdziwy. -Prawdziwy mąż stanu.
Nie muszę szpanować, a ty szpanuj. W moich skromnych progach witam panów. To moja małżonka.
-Witam panów. -Może panom polać po odrobinie koniaczku?
Mówię po warsiasku i po ludzku. Dopiero październik, a już zimno jak w Jakucku.
Kraj jest przepiękny, tylko ludzie tu bez mózgu.
Infarkt w Twój cięsi kanal jest zawsze do usług. Moja partia to jest Polska. Jeszcze nie zginęła jak Sodoma.
To grupa E1 wkrótce zasiądzie na stołkach. Jedziemy na miejsce.
Bije szwajcarski automat. Z tyłu w czarnej escie leci Mocak. Jego Ekscelencja Szara Eminencja.
Mordy ze świecznika to nie moja konkurencja. Chłopcze, nie ta liga.
Tutaj siedzi kapituła. Taki jestem. Takie mam amblua. Prawdziwy mąż stanu.
Nie muszę szpanować, a ty szpanuj. W moich skromnych progach witam panów. To moja małżonka.
-Witam panów. -Może panom polać po odrobinie koniaczku?
-Prawdziwy. -Prawdziwy mąż stanu.
Nie muszę szpanować, a ty szpanuj. W moich skromnych progach witam panów. To moja małżonka.
-Witam panów. -Może panom polać po odrobinie koniaczku?
Słucham cały czas tego, co mi opowiada z wielkim zainteresowaniem i to, co ona opowiada, to jest zawsze coś innego, zawsze o kimś innym.
Jest to taki materiał, który gdzieś tam kiedyś pewnie potem gdzieś tam kiełkuje, coś z tego wynika, może coś na przyszłość czy znowu z tym zrobię, ale mnie to wzbogaca.
Ja czuję się jakaś taka pełniejsza, bardziej też szczęśliwa, że są jeszcze tacy ludzie
Traducción al español
A continuación se celebra un cabaret en el parlamento. Mi corazón está sangrando.
Yo cortaba la carne en filete tártaro como mi bisabuelo, que era An en Grochów.
Hoy en día, estas bellezas son abatidas por cualquier catarro. Puedes escucharlo como una risa seca.
No duerme muy bien, pero suele estar sentado tranquilamente. Había una vez que sembraba a la fuerza para conseguir material para la papaya.
No surgió de la nada como Nikoś. Conozco altibajos como Bitcoin y la vida durante cien años.
Regresé ayer de Constantinopla, aquí, donde la gracia de Dios siembra la miseria en los alrededores.
Hay una rosa alta, aquí hay barro hasta las rodillas. Mantis, no Campos Elíseos.
Un verdadero estadista no necesita alardear, y tú debes alardear.
Bienvenidos a mi humilde hogar, señores. Esta es mi esposa. -Hola señores.
¿Puedo servirte un poco de coñac?
-Verdadero. -Un verdadero estadista.
Yo no tengo que presumir, así que tú presume. Señores, les doy la bienvenida a mi humilde hogar. Esta es mi esposa.
-Hola señores. -¿Puedo servirte un poco de coñac?
Hablo Varsovia y humano. Estamos apenas en octubre y ya hace tanto frío como Yakutsk.
El país es hermoso, pero la gente aquí no tiene cerebro.
Infarkt en tu canal favorito está siempre a tu servicio. Mi partido es Polonia. Ella todavía no ha perecido como Sodoma.
El grupo E1 pronto tomará asiento. Nos dirigimos al sitio.
La máquina suiza late. Mocak vuela por detrás en un ES negro. Su Excelencia la Eminencia Gris.
El asesinato bajo los reflectores no es mi competencia. Vaya, no en esta liga.
Aquí es donde se asienta el capítulo. Esto es lo que soy. Esta es mi ambulancia. Un verdadero estadista.
Yo no tengo que presumir, así que tú presume. Señores, les doy la bienvenida a mi humilde hogar. Esta es mi esposa.
-Hola señores. -¿Puedo servirte un poco de coñac?
-Verdadero. -Un verdadero estadista.
Yo no tengo que presumir, así que tú presume. Señores, les doy la bienvenida a mi humilde hogar. Esta es mi esposa.
-Hola señores. -¿Puedo servirte un poco de coñac?
Escucho todo el tiempo lo que me cuenta con mucho interés, y lo que me cuenta siempre es algo diferente, siempre sobre otra persona.
Es el tipo de material que probablemente brotará en alguna parte, algo saldrá de él, tal vez haga algo con él en el futuro, pero me enriquece.
Me siento más completo y más feliz de que todavía existan personas así.