Más canciones de Książę Mazowiecki
Más canciones de Kwiatek HAZE
Más canciones de HAŁASTRA
Más canciones de Miroff
Descripción
Voz: Książę Mazowiecki
Voz: Kwiatek HAZE
Letrista: Jakub Dąbrowski
Letrista: Dominik Kwiatkowski
Voz: HAŁASTRA
Productor: Miroff
Programador: Miroff
Compositor: Miron Dunikowski
Letra y traducción
Original
To jest Kotlina Warszawska. Wszędzie mnie znają i bratka.
Tu naszych ludzi jest armia. Jestem u siebie. Latamy w klapkach. Legio, Nowo, Tarcho i Jabłonna.
Wieliszew, Nieporęt, Zegrze. To moja historia.
Szklane japy jak w Andaluzji. Świeża broda i kapelusik. Skwar wkurwa ludzi.
Spóla z dupkę pała muci. Dzwoni kolega chce coconut. Kiedyś to tylko zioło brał.
Pyku wycziluj. Ja na grillu. Piję zimniutki coconut. Szwagier nowiutki ma jet ski.
Dawaj skoczymy pośmigać nad Zegrze.
Skledy wodują pontony, a my tak dajemy, że wszystko się trzęsie. Trener mi mówił weź ogranicz węgle.
Tylko, że lubię wieczory te letnie ogródki, żarcie i deser na mieście.
Ej, że ona mówi, że też pije drina, kończy no waste.
Mówi kozak jak szewc. Ma słodkie biegi. Chciałbym ją zjeść.
Chyba skoczył mi deszcz. Już jasno godzina ósma.
-Daje mi buzi nad wodą jak Ustka. -To jest Kotlina Warszawska.
Wszędzie mnie znają i bratka. Tu naszych ludzi jest armia. Jestem u siebie. Latamy w klapkach.
Legio, Nowo, Tarcho i Jabłonna. Wieliszew, Nieporęt, Zegrze.
To moja historia. To jest Kotlina Warszawska. Wszędzie mnie znają i bratka.
Tu naszych ludzi jest armia. Jestem u siebie. Latamy w klapkach. Legio, Nowo, Tarcho i
Jabłonna. Wieliszew, Nieporęt, Zegrze. To nasza historia.
Jestem z Kotliny jak prapradziadek. Znam wszystkie gminy, rodzaje gadek.
Kleju, wity, ciąglak, padel, rowerek Wigry. Daj tu radę. Mamy widok na bajoro.
Czas szybko leci, dzieje się sporo. Pali się padl na czworo. Siuany giecik to nie Malboro.
Bo to czyść ciosek.
Smyra mnie puszek, nie żaden proszek. Widzę jej uśmiech, minął jej foszek.
Nowo puszek ją mój urok. Sie z nią hajtam jak z sto miejscówą.
All right. Gramy w pieskę jak Boca Juniors. Jak Rick Elmes strzeliłem gola.
Uuu usiadło fest. No bo mam dryg. No bo mam gest. Czerwony byk, gorący pies.
Poleciał łyk i dobra jest. Prosto z grilla agenta. Witam konsumenta.
Koszulina jest rozpięta. To Kotlina zapamięta. To Kotlina zapamięta.
To jest
Kotlina Warszawska. Wszędzie mnie znają i bratka. Tu naszych ludzi jest armia.
Jestem u siebie. Latamy w klapkach. Legio, Nowo, Tarcho i Jabłonna. Wieliszew,
Nieporęt, Zegrze. To moja historia. To jest Kotlina Warszawska.
Wszędzie mnie znają i bratka. Tu naszych ludzi jest armia. Jestem u siebie. Latamy w klapkach.
Legio, Nowo, Tarcho i Jabłonna. Wieliszew, Nieporęt, Zegrze.
To moja historia.
-Halo? -No siema. Jak tam?
No dobrze. Byłem wczoraj na grillu na Wodociągach.
-Oho.
-Tak się tej kiełbasy nawpierdalałem, że -już nie miałem siły kurwa. -Ta.
Cały dzień leżenie i wpierdalanie kiełbasy co nie?
-Co ty gadasz? -No daj spokój.
Wędzili dwadzieścia kilo tej kiełbasy i calu, calusieńki dzień leżenie i wpierdalanie kiełbasy co nie?
No a tę sprawę załatwiłeś?
-Jaką sprawę? -No jak to jaką?
Kurwa mordo, zapomniałem. Ja pierdolę, przepraszam.
To o czym ty kurwa myślisz świnio pasie pierdolony?
Tylko te jedzenie ci kurwa w -głowie. -Stary, nie denerwuj się stary, jakby.
-Co się kurwa nie denerwuj. -Ogarnę, ogarnę, tylko wiesz.
-No ogarniesz. -Sorry. Serio. Ale nie wiem.
Wyjdźmy, spotkajmy się na jakiś obiadek czy coś. Przegadajmy to stary.
Idź się kurwa wstydu najedz.
Traducción al español
Este es el Valle de Varsovia. Nos conocen a mí y a mi hermano en todas partes.
Hay un ejército de nuestro pueblo aquí. Estoy en casa. Volamos en chanclas. Legio, Nowo, Tarcho y Jablonna.
Wieliszew, Nieporęt, Zegrze. Esta es mi historia.
Tarros de cristal como en Andalucía. Una barba limpia y un sombrero. El calor molesta a la gente.
La empresa es una idiota. Mi amigo llama y quiere coco. Solía tomar solo marihuana.
Ten cuidado. Yo en la barbacoa. Bebo coco frío. Mi cuñado tiene una moto de agua nueva.
Vamos, saltemos sobre Zegrze.
Las tiendas están lanzando pontones y nosotros empujamos con tanta fuerza que todo tiembla. Mi entrenador me dijo que redujera el consumo de carbohidratos.
Es que me gustan las tardes, los jardines de verano, la comida y los postres de la ciudad.
Oye, ella dice que también bebe tragos, no termina sin desperdicio.
Un cosaco habla como un zapatero. Tiene carreras dulces. Me gustaría comerlo.
Creo que empezó a llover. A las ocho ya está claro.
-Me da un beso sobre el agua como Ustka. -Este es el Valle de Varsovia.
Nos conocen a mí y a mi hermano en todas partes. Hay un ejército de nuestro pueblo aquí. Estoy en casa. Volamos en chanclas.
Legio, Nowo, Tarcho y Jablonna. Wieliszew, Nieporęt, Zegrze.
Esta es mi historia. Este es el Valle de Varsovia. Nos conocen a mí y a mi hermano en todas partes.
Hay un ejército de nuestro pueblo aquí. Estoy en casa. Volamos en chanclas. Legio, Nowo, Tarcho y
Jabłonna. Wieliszew, Nieporęt, Zegrze. Esta es nuestra historia.
Soy de Kotlina, como mi tatarabuelo. Conozco todas las comunas, los tipos de conversación.
Pegamento, wita, arrastre, pádel, bicicleta Wigry. Pruébalo aquí. Tenemos una vista del charco.
El tiempo pasa rápido, están sucediendo muchas cosas. Está en llamas, está a cuatro patas. Siuany flex no es Marlboro.
Porque es pan comido.
A mí me huele a polvo, no a cualquier tipo de polvo. La veo sonreír, se ha ido.
Ahora llévalo con mi encanto. Hablo con ella como hablo con cien lugareños.
Está bien. Jugamos al estilo perrito como Boca Juniors. Como Rick Elmes, marqué un gol.
Uuu se sentó fest. Bueno, porque tengo una habilidad especial. Bueno, tengo un gesto. Toro rojo, perrito caliente.
Tomé un sorbo y está bueno. Directamente desde la parrilla del agente. Hola consumidor.
La camisa está desabrochada. Esto es lo que recordará Kotlina. Esto es lo que recordará Kotlina.
Eso es todo
Valle de Varsovia. Nos conocen a mí y a mi hermano en todas partes. Hay un ejército de nuestro pueblo aquí.
Estoy en casa. Volamos en chanclas. Legio, Nowo, Tarcho y Jablonna. Wieliszew,
Nieporęt, Zegrze. Esta es mi historia. Este es el Valle de Varsovia.
Nos conocen a mí y a mi hermano en todas partes. Hay un ejército de nuestro pueblo aquí. Estoy en casa. Volamos en chanclas.
Legio, Nowo, Tarcho y Jablonna. Wieliszew, Nieporęt, Zegrze.
Esta es mi historia.
-¿Hola? -Oye, adiós. ¿Cómo está yendo?
Está bien. Ayer estuve en una barbacoa en Wodociągi.
-Oh.
-Me enojé tanto con esta salchicha que -Ya no tenía fuerzas. -Sí.
Estando todo el día tirado comiendo salchichas, ¿verdad?
-¿De qué estás hablando? -Oh, vamos.
De este embutido se fumaban veinte kilos y un centímetro, se pasaban todo el día tumbados y comiendo embutidos, ¿no?
Bueno, ¿resolviste este asunto?
-¿Qué caso? -Entonces ¿de qué tipo?
Mierda, lo olvidé. Joder, lo siento.
¿En qué carajo estás pensando, maldito cerdo?
La comida es lo único que tienes en mente. -Amigo, no te pongas nervioso, hombre, más o menos.
-No te pongas tan jodidamente nervioso. -Lo arreglaré, lo arreglaré, ya sabes.
-Lo dominarás. -Lo siento. En serio. Pero no lo sé.
Salgamos, nos reunamos para cenar o algo así. Hablemos de ello, hombre.
Ve a comerte tu maldita vergüenza.