Canciones
Artistas
Géneros
Portada del tema Niesiemy prawdę

Niesiemy prawdę

5:47Álbum Proceder: Żyj aż do bólu (Muzyka z filmu) 2019-11-15

Más canciones de Chada

  1. Żyć aż do bólu
      3:42
  2. Szukajcie aż znajdziecie
      3:45
  3. Obrachunek moralny
      3:44
  4. Chada puszcza w miasto solo
      4:04
  5. Żyć aż do bólu - Bezczel Remix
      2:50
  6. Na tych osiedlach
      3:27
Todas las canciones

Descripción

Publicado el: 2011-07-25

Letra y traducción

Original

Chodźmy, brat, we wspólną podróż, nadzieja we mnie mieszka

Kilka nocy już spędziłem z tymi zapiskami Leszka

Możesz skończyć tu na deskach, gdy życie ciebie zbeszta

Albo wstać i iść dalej, tak jak typy tu, gdzie mieszkam

Nie ma ludzi nic niewartych, poczuj się jak u siebie

W tym zalewie tego chłamu, gdzie, kurwa, nikt nic nie wie

Kolor biały niepraktyczny, jak życie bez pomyłek

Ziomuś, też nie chciałem żyć, lecz w końcu uwierzyłem

Weź obejmij mnie za szyję, chodź, zobacz, jak się żyje

W tym kraju, gdzie z pewnością nikt biedny nie przytyje

Dziwko, wyjęcz, co cię boli, a zresztą nie chcę słuchać

Z całą sceną idź się ruchać, a później się naniuchaj

Odłóż na wszelki wypadek to sumienie niewygodne

Ja mam, kurwa, swoje życie, moje życie to mój problem

A tak w ogóle mam się dobrze, jeszcze o tym usłyszysz

Na marginesie, kolo, wbijam chuj w twoje opisy

Pamiętam czarne niedziele, na cyprysowym wzgórzu

A dzisiaj sam w to nie wierzę, krzyczę rest in peace Guru

O bery zetrę mimiczne zmarszczki z twojej twarzy

Jeśli jeszcze raz powiesz, że hip-hop nie niesie prawdy

Podwórko uczy zasad, policja uczy biegać

Zamiast gadać o zasadach, wolę ich przestrzegać

Znam dowcip o najbardziej samotnym człowieku świata

Ten dowcip często jest o mnie, pointa nie jest zabawna

Siódmy rok, telefon w dłoń, kiedy siadam do Wigilii

Abonament TP'sy, miłości matki nie podliczy

Tam, gdzie pada, w asfalt odciśnięte dłonie

Choć to nie Miasto Aniołów, ani nawet Międzyzdroje

Bóg stworzył ludzi na swój obraz, podobieństwo

Nie szukam Boga w ludziach, chcę znaleźć w nich człowieczeństwo

Fałszywe lisy ostatecznie skończą na kołnierzach

Przerobieni na ozdobne futro rękami kuśnierza

Lalala, znów niesiemy swoją prawdę

To kawałek tego chleba, który utknie tobie w gardle

Lalala, rap w biało-czerwonych barwach

U nas, ziomek, w tych linijkach sama prawda, tylko prawda

Lalala, znów niesiemy swoją prawdę

To kawałek tego chleba, który utknie tobie w gardle

Lalala, rap w biało-czerwonych barwach

U nas, ziomek, w tych linijkach sama prawda, tylko prawda

Pierdolę to, jak mnie postrzegasz, jak biorę bit, to wchodzę w nich jak skurwysyn

I nie wiem, co popycha ich do tego, by próbować z tym

Niesiemy prawdę, jakakolwiek by nie była

Ale spoko, będę krył cię, jeśli mówisz, że masz przypał

Nie mam już sentymentów, to nie jest korzystne

Gdy czują twoją słabość, to ci wjadą na tą psyche

I nie panosz się już przy mnie, jeśli dawno mnie skreśliłeś

Co mi teraz, kurwa, wmówisz, nagle jesteś mi coś winien?

Nie wiem, co jest bardziej przykre od osiedli bez ambicji

Bo patrzyli na nas z góry, żebyś tylko się ich wyzbył

Mogę mówić o zawiści, ale w chuju mam ich bóle

Orły latają wysoko, nie po to, by czuć skruchę

Wciąż biję piony z typami, od których bije prawdziwość

I ty wiesz, gonię za snami, do góry ginie zawiłość

I śledź mnie, możesz nawet przez tą lornetkę

Hejter ściąga to z bólem, jakby, kurwa, miał stulejkę

Czuję to tak mocno, jak jeszcze nigdy dotąd

Kiedy siedzę tutaj z fajkiem, z ciężkim kacem, późną nocą

Niosę swoją prawdę, mikrofon jest moją kosą

Trzymam ją na twoim gardle, dobrze radzę, milcz jak posąg

Uderzyła ci sodówa? Pierdolę twoje gwiazdorstwo

Wyłącz mikrofon i idź sobie wstrzyknij botoks

Zagrałem dwa koncerty, na których nie byłem w formie

Bo wypiłem zbyt dużo, wielu ludzi tym zawiodłem

Lecz znam swoje błędy, a ty nie jesteś święty

Twoi producenci chętnie by dograli tutaj wersy

Wiem, że wiesz, o czym mówię, więc spierdalaj

Bo jak powiem głośno, to twój statek nie popłynie dalej

Więc przynieś flaszkę, nalej, przyznaj się do błędu

Chyba że wolisz beef, to zjem cię bez sentymentu

W życiu pełnym zakrętów trochę się zgubiłeś

Uwierz, nie chcesz, żebym prawdę przyniósł na twoją mogiłę

Lalala, znów niesiemy swoją prawdę

To kawałek tego chleba, który utknie tobie w gardle

Lalala, rap w biało-czerwonych barwach

U nas, ziomek, w tych linijkach sama prawda, tylko prawda

Lalala, znów niesiemy swoją prawdę

To kawałek tego chleba, który utknie tobie w gardle

Lalala, rap w biało-czerwonych barwach

U nas, ziomek, w tych linijkach sama prawda, tylko prawda

Jak kieszonkowiec, ostatnie złudzenia ci kradnę

Boisz się o własną dupę, a z nami chcesz nieść tą prawdę

Trafiłeś pod zły adres, nieważne, w co dziś wierzysz

Prawda ma to do siebie, po naszej stronie leży

Tu, gdzie niejeden za news na "Pudelku" by zapłacił

Ale to jest Polska, jakie gwiazdy, tacy paparazzi

Niosę prawdę, nikt z nas się nie zeszmacił

Przechylam setę z Chadą, braci się nie traci

Szmula wystukuje fajkę, z paczki lecą z zapalniczką

Za dupę podstaw hajsy, za typów scenę hip-hop

Wiesz już, dzieciak, wszystko i znasz ich politykę

Popatrz, ilu MC's nawija pod publikę, gdy widzę (gdy widzę), jak idą po ulicy

Najchętniej wydłubywałbym ich patykiem z chłodnicy

Apetyt wilczy, mój instynkt nie milczy

Niosę prawdę, wie o tym każdy sukinsyn

Ee, słyszysz mocne bębny

Niesiemy swoją prawdę, choć diabły szczerzą zęby

I krzywią gęby, słysząc moje słowa

Wiem, gdzie, jak i którędy, nie mam potrzeb, by się chować

Wysoko głowa, niech opuszczają podli

Za to będę dziękował zawsze, gdy będę się modlił

Vietnam, good morning, bit trwa jak twierdza Modlin

Nieprawdopodobni, jestem buntownik

Nie, kurwa, trefniś, fartowniś, raczej rzemieślnik, zbrojownik

Gram prawdy, pieśni widowni

Wieści ze Szpadyzorni, wciąż silniejsi, bo wolni

Tu wiosennie w mieście nie boli

Ewo, nie rewolucja, to nie cytat z Nietzschego

Tak z niczego wyrasta rap-drzewo, od reprodukcji na lewo

Niesiemy prawdę we własnym tempie

Co nagle, to po diable

Lalala, znów niesiemy swoją prawdę

To kawałek tego chleba, który utknie tobie w gardle

Lalala, rap w biało-czerwonych barwach

U nas, ziomek, w tych linijkach sama prawda, tylko prawda

Lalala, znów niesiemy swoją prawdę

To kawałek tego chleba, który utknie tobie w gardle

Lalala, rap w biało-czerwonych barwach

U nas, ziomek, w tych linijkach sama prawda, tylko prawda

Traducción al español

Hagamos un viaje juntos, hermano, la esperanza vive en mí.

Ya llevo varias noches con estas notas de Leszek

Puedes terminar en los tableros aquí cuando la vida te regañe

O levantarte y seguir adelante, como los chicos donde vivo.

No hay gente inútil, siéntete como en casa.

En esta avalancha de mierda donde nadie sabe nada

El color blanco es poco práctico, como la vida sin errores.

Amigo, yo tampoco quería vivir, pero finalmente lo creí.

Tómame del cuello, ven a ver cómo es la vida.

En este país donde seguramente ningún pobre engordará

Perra, aúlla lo que te duele, y no quiero escuchar de todos modos.

Con toda la escena, vete a la mierda y luego toma una siesta.

Deja a un lado esta conciencia incómoda por si acaso.

Tengo mi propia puta vida, mi vida es mi problema.

Y estoy bien, ya lo sabrás más tarde.

Por cierto, amigo, me importan un comino tus descripciones.

Recuerdo los domingos negros, en el cerro de cipreses

Y hoy ni yo mismo lo creo, grito que en paz descanse Guru

Dios mío, limpiaré las arrugas de tu cara.

Si vuelves a decir que el hip-hop no lleva la verdad

El patio te enseña las reglas, la policía te enseña a correr.

En lugar de hablar de reglas, prefiero seguirlas.

Conozco un chiste sobre el hombre más solitario del mundo.

Este chiste suele ser sobre mí, el remate no es gracioso.

Séptimo año, teléfono en mano mientras me siento para Nochebuena

La suscripción TP'sy no cubrirá el amor de tu madre

Donde cae, quedan huellas de manos en el asfalto.

Aunque no es la Ciudad de los Ángeles, ni siquiera Międzyzdroje

Dios creó a las personas a su imagen y semejanza.

No busco a Dios en las personas, quiero encontrar la humanidad en ellas.

Los zorros falsos terminarán eventualmente en los collares

Convertido en piel decorativa por un peletero.

Lalala, traemos nuestra verdad nuevamente.

Es un trozo de ese pan que se te quedará atrapado en la garganta.

Lalala, rap en colores rojo y blanco

Toma, amigo mío, estas líneas contienen sólo la verdad, nada más que la verdad.

Lalala, traemos nuestra verdad nuevamente.

Es un trozo de ese pan que se te quedará atrapado en la garganta.

Lalala, rap en colores rojo y blanco

Toma, amigo mío, estas líneas contienen sólo la verdad, nada más que la verdad.

Joder como me percibes, cuando tomo un ritmo, les entro como un hijo de puta

Y no sé qué los impulsa a intentar esto.

Llevamos la verdad, sea cual sea.

Pero está bien, te cubriré si dices que estás en problemas

Ya no soy sentimental, no es bueno.

Cuando sientan tu debilidad, atacarán tu psique.

Y no te enseñores más de mí si me descartaste hace mucho tiempo

¿Qué carajo me vas a decir ahora, que de repente me debes algo?

No sé qué hay más triste que las urbanizaciones sin ambición.

Porque nos menospreciaron, solo para deshacerse de ellos.

Puedo hablar de envidia, pero me importa un carajo su dolor.

Las águilas vuelan alto para no sentir remordimientos.

Todavía peleo con tipos que son reales.

Y sabes, estoy persiguiendo sueños, la complejidad se pierde.

Y sígueme, incluso puedes seguirme a través de estos binoculares.

El hater se lo quita con dolor, como si tuviera puta fimosis

Lo siento con más fuerza que nunca antes.

Mientras estoy aquí sentado fumando un cigarrillo, con una fuerte resaca, a altas horas de la noche

Llevo mi verdad, el micrófono es mi guadaña.

Lo tengo en tu garganta, te lo aconsejo bien, guarda silencio como una estatua.

¿Has tenido un golpe de sodio? A la mierda tu estrellato

Apaga el micrófono y ve a buscar Botox.

Hice dos conciertos en los que estaba fuera de forma.

Debido a que bebí demasiado, decepcioné a mucha gente.

Pero conozco mis errores y tú no eres un santo.

A tus productores les encantaría agregar líneas aquí.

Sé que sabes de lo que estoy hablando, así que vete a la mierda.

Porque si lo digo en voz alta tu barco no navegará más

Así que trae una botella, sírvela, admite tu error.

A menos que prefieras carne, te como sin sentimiento

En una vida llena de giros y vueltas, te has perdido un poco

Créeme, no quieres que lleve la verdad a tu tumba.

Lalala, traemos nuestra verdad nuevamente.

Es un trozo de ese pan que se te quedará atrapado en la garganta.

Lalala, rap en colores rojo y blanco

Toma, amigo mío, estas líneas contienen sólo la verdad, nada más que la verdad.

Lalala, traemos nuestra verdad nuevamente.

Es un trozo de ese pan que se te quedará atrapado en la garganta.

Lalala, rap en colores rojo y blanco

Toma, amigo mío, estas líneas contienen sólo la verdad, nada más que la verdad.

Como un carterista te estoy robando tus últimas ilusiones

Tienes miedo por tu propio trasero y quieres compartir esta verdad con nosotros.

Has venido a la dirección equivocada, no importa en qué creas hoy.

La verdad es que está de nuestro lado.

Aquí, donde mucha gente pagaría por noticias sobre "Pudelek".

Pero esto es Polonia, como las estrellas, como los paparazzi.

Estoy trayendo la verdad, ninguno de nosotros se enojó.

Le doy propina al set con Chada, no pierdes hermanos

Szmula golpea su pipa y del paquete sale un encendedor.

Dinero básico para el culo, escena hip-hop para tipos.

Ya lo sabes todo, chico, y conoces su política.

Mira cuantos MC's están hablando con el público cuando los veo (cuando los veo) caminando por la calle

Me encantaría sacarlos del radiador con un palo.

El apetito es voraz, mi instinto no calla.

Traigo la verdad, eso lo sabe todo hijo de puta

Uh, escuchas tambores fuertes

Llevamos nuestra verdad, aunque los demonios estén sonriendo

Y hacen una mueca al escuchar mis palabras.

Sé dónde, cómo y en qué dirección, no tengo necesidad de esconderme.

Mantén la cabeza en alto, deja que los malvados se vayan

Por esto siempre daré gracias cuando rezo.

Vietnam, buenos días, el ritmo continúa como la fortaleza de Modlin.

Incredible, I'm a rebel

No, una puta, un embaucador, un embaucador, sino un artesano, un armero.

Toco verdades, canciones de audiencia.

Las noticias de Szpadyzornia, aún más fuertes porque son gratuitas

Aquí la primavera no hace daño en la ciudad.

Ewa, ni una revolución, ni una cita de Nietzsche

Así surge de la nada un árbol de rap, desde la reproducción hacia la izquierda

Llevamos la verdad a nuestro propio ritmo.

Lo que pasa de repente está maldito.

Lalala, traemos nuestra verdad nuevamente.

Es un trozo de ese pan que se te quedará atrapado en la garganta.

Lalala, rap en colores rojo y blanco

Toma, amigo mío, estas líneas contienen sólo la verdad, nada más que la verdad.

Lalala, traemos nuestra verdad nuevamente.

Es un trozo de ese pan que se te quedará atrapado en la garganta.

Lalala, rap en colores rojo y blanco

Toma, amigo mío, estas líneas contienen sólo la verdad, nada más que la verdad.

Ver vídeo Chada - Niesiemy prawdę

Estadísticas del tema:

Reproducciones Spotify

Posiciones en listas Spotify

Mejores posiciones

Visualizaciones YouTube

Posiciones en listas Apple Music

Shazams Shazam

Posiciones en listas Shazam