Más canciones de przyłu
Más canciones de Kuba Hejz
Descripción
Intérprete asociado: przyłu, Kuba Hejz
Compositor: Jakub Szczęsny
Letrista: Bartosz Przyłucki
Letra y traducción
Original
Jestem z tych stron, ale nie wiem skąd. Wiecznie w kawałkach to cały lont.
Rozwiany gdzieś poza horyzont. Szukaj mnie w gwiazdach, gdzie czeka dom.
Stop. Znowu mnie wiatr wywiał za daleko.
Zgubiłem drogę do domu jak stary, co wyszedł po mleko. Joł. Siedziałem na krocze i stawiałem tam kolejny telefon.
Znam się z krupierem na te barwy, karty. Aż jebnął beton.
Przecieram krew z warg i jaki mam kurwa farta. Stres jakbyśmy wpadli. Mają szesnaście i zero w bankach.
Jestem z tych stron, ale nie wiem skąd. Wiecznie w kawałkach.
Kiedyś chciał mnie poskładać ktoś, lecz to wadliwa partia. Mocny mindfuck. Z miasta do miasta.
Pusto w kieszeniach, bo odłożyłem pół życia w zastaw.
W kolorowych bajkach każdy kończy z happy endem, prócz antagonisty, który swoją drogą nigdy nie ugania się za obcym -pędem. Joł. -Jestem z tych stron, ale nie wiem skąd.
Wiecznie w kawałkach to cały lont. Rozwiany gdzieś poza horyzont.
Szukaj mnie w gwiazdach, gdzie czeka dom. Jestem z tych stron, ale nie wiem skąd.
Wiecznie w kawałkach to cały lont. Rozwiany gdzieś poza horyzont.
Szukaj mnie w gwiazdach, gdzie czeka dom.
Wieje wiatr, do podłogi gaz.
Niech poniesie nas, niech porwie. Z naszych spraw nie zostało nic.
Możemy już iść gdziekolwiek. Wieje wiatr, do podłogi gaz.
Niech poniesie nas, niech porwie. Z naszych spraw nie zostało nic. Możemy już iść gdziekolwiek.
Jestem z tych stron, ale nie wiem skąd. Wiecznie w kawałkach to cały lont.
Rozwiany gdzieś poza horyzont. Szukaj mnie w gwiazdach, gdzie czeka dom.
Jestem z tych stron, ale nie wiem skąd. Wiecznie w kawałkach to cały lont.
Rozwiany gdzieś poza horyzont. Szukaj mnie w gwiazdach, gdzie czeka dom.
Traducción al español
Soy de estos lares, pero no sé de dónde. Por siempre en pedazos está toda la mecha.
Volado en algún lugar más allá del horizonte. Búscame en las estrellas, donde te espera un hogar.
Detener. El viento me llevó demasiado lejos otra vez.
Me perdí en el camino a casa como un viejo que sale a comprar leche. Yo. Me senté en mi entrepierna y coloqué otro teléfono allí.
Conozco estos palos y cartas con el crupier. El hormigón explotó.
Me limpio la sangre de los labios y qué jodidamente afortunada tengo. Estrés como si nos hubieran atrapado. Tienen dieciséis y cero en los bancos.
Soy de estos lares, pero no sé de dónde. Por siempre en pedazos.
Una vez alguien intentó recomponerme, pero era un lote defectuoso. Fuerte mierda mental. De ciudad en ciudad.
Vacía en mis bolsillos porque prometí la mitad de mi vida.
En los coloridos cuentos de hadas, todo el mundo tiene un final feliz, excepto el antagonista, que, por cierto, nunca persigue un impulso extraño. Yo. -Soy de por aquí, pero no sé de dónde soy.
Por siempre en pedazos está toda la mecha. Volado en algún lugar más allá del horizonte.
Búscame en las estrellas, donde te espera un hogar. Soy de estos lares, pero no sé de dónde.
Por siempre en pedazos está toda la mecha. Volado en algún lugar más allá del horizonte.
Búscame en las estrellas, donde te espera un hogar.
Sopla el viento, el gas llega al suelo.
Que nos lleve, que nos lleve. No queda nada de nuestros asuntos.
Ahora podemos ir a cualquier parte. Sopla el viento, el gas llega al suelo.
Que nos lleve, que nos lleve. No queda nada de nuestros asuntos. Ahora podemos ir a cualquier parte.
Soy de estos lares, pero no sé de dónde. Por siempre en pedazos está toda la mecha.
Volado en algún lugar más allá del horizonte. Búscame en las estrellas, donde te espera un hogar.
Soy de estos lares, pero no sé de dónde. Por siempre en pedazos está toda la mecha.
Volado en algún lugar más allá del horizonte. Búscame en las estrellas, donde te espera un hogar.