Canciones
Artistas
Géneros
Portada del tema Rap To Sztuka

Más canciones de Nullizmatyk

  1. Jestem spragniony
      4:37
Todas las canciones

Más canciones de Cira

  1. Maski
      3:10
Todas las canciones

Más canciones de bartek koko

  1. Yhy
      2:28
  2. Monachium
      2:53
Todas las canciones

Más canciones de Ryfa Ri

  1. Niewypowiedziane Światy
      4:42
Todas las canciones

Descripción

El sonido de las rimas es como el de las ollas en una residencia de estudiantes: fuerte, sincero y un poco exagerado. Cada palabra resopla como un viejo Peugeot en una cuesta, pero avanza con la obstinación, el entusiasmo y el orgullo de un artesano que conoce el valor de la palabra «propia». Sin falsos «me gusta», sin ritmos brillantes con etiqueta de marketing. Solo el jadeo de las calles, la oxidación de las rimas y la lírica, cocinada sin receta.

Este es uno de esos casos en los que el «escenario» no es una pasarela, sino el rellano de una vieja escalera, donde, bajo la luz de una farola, todo lo decide el micrófono y la seguridad en la rima. Aquí no se lee por el hype, aquí se exhala el ritmo como el humo de un cigarrillo tras un largo silencio. Es tosco, honesto, con ese mismo vibe polaco en el que el arte no se vende, sino que se compra la conciencia.

Letra y traducción

Original

Rap to sztuka. Markowy.

Oni pytają czy rap to sztuka? Co ty sądzisz? Jebać babol.

Triple double Luka doncić. Kto tu szponci i czesze jak barber. Ty szukasz błądzisz.

Ja jadę na twoim karbie jak BD i Carter. Wycinanki rymów. Trzymaj gardę, włosy, pancze.

Włączę synu mocno tańczę, męczę tylu. Plącze styl, sączę piluś.

Kończy list, science is co kaleczą. Kończy wywód pis.

Ja ciągle i z gram w latającym cyrku będę pykać, póki nie podomkną cyklu. Palec na dzynglu. Stoję na cyplu, wokół woda.

Nie daje cynku za często, ale nie, że się chowam. I od nowa cztery dychy na karku.

Zero zadychy. Liryczne oprychy się hartują. Łap ej, ponownie poszył rap.

Zrób -majka test. No show me what you got. -Mordy nie zamknę.

Bit gra, flow tańczy sambę. Płynę z tym samplem et viva l'arte. Uwagi warte style jak sceny z Wagi.

Bez pięci udawanej powagi. Z siłą blagi hip-hop wabi, potem trafi jak na muraw

Tanikas. Chcę tu coś zostawić. Każdy kombinuje.

Ja to szanuję i robię swoje, -choć nie wszystkim to pasuje. -Moja profesja, liryczna ekspresja.

Rymuję w dni robocze, w weekendy i święta. Robię to po swojemu. Nie robię jak reszta.

Na ludzie jak siesta. Bo po co westać?

Zmieniają się ludzie, zmieniają się miejsca. Ja cel mam mieć tam, gdzie dobra energia.

Chcę dawać od siebie, dla siebie ją czerpać. Dobry ziomek, nie szelma. Mówię, co jest, nie ściemniam.

Rap to sztuka. Nie szuka fana i nara bitch.

Rymy to para w rękach trzymam jak granat. Jak nawijam to filar się wam tu trzęsie jak pajac.

Wrzucam w kabinie swoje skille na aranż. Wena siada na bara, gada fraza.

Widzę świata rymami nie zbawi niki nic tutaj. Jedyne co weźmiesz to w ręce fiuta.

Ja w domu typa jak Wu-Tang rymy powszednie słucha. Ja słowami tak se w takt to rzucam.

Z rapem tańczę salsę, gdy w ręku puchar i całą noc pite, jechane z bloki na bicie. No bo po co ta nocka?

Zajawa hipi. Keep it real. Dalej gram rap na bloczkach. Zwykły typ, średnia polska.

Flow szczerze każda lala miałaby orgazm. Trochę waszymi kartami to se pogram.

No bo szczerze nie wierzę, że wam flow wypadło z rąk i rozjebało jak Force.

Raz, dwa zawsze masz coś ode mnie. Sztuka jest dobra, innej nigdy nie chcę.

Sort klasy pierwszej ją zamiata pod dywan. Ty utkaj pizdę i się nie odzywaj.

Moje rzemiosło to kunszt i klasa. Twoje to fake blacha, słaba baka.

I to nie atak, a stwierdzenie faktu. Nie, nie chcę bucha, nawet nie palę lightów. Dość żartów.

Nikt się kurwa nie śmieje. Mam zaburzenia odżywiania pozerze.

Rzygam tym syfem i tym co robicie. Gdzie jest mój hip hop? Tu. Spójrz na ulicę i przyłóż rękę.

Czujesz serca bicie? To słaby puls, ale tętni życie. Gorąca krew. Rap. Rap, którym żyję.

Wdech, wydech. Czasem nic poza tym. Droga Bushido, a chuj kładę na nich.

Teraz, teraz ja powiem wam, powiem wam o co chodzi nam.

Puszczę to po filtrach jak magister sztuki. Leci to w komórki, w audiosystemy do suburbii.

Realizuję przemyt poprzez kumpli. Fajbe funkiel nówki.

W mainstreamie dalej sezon na ogórki. Wkładam majkiem jak w karate ze dwie klatki obok. Dwie paki se na klatę.

Bierze polo, siedzi na glam rapie, pyta co oni pierdolą? Nie wiem. Jestem Koko. W

Andezy już powoli posok. Głąby mnie obsrały. Ziomki dalej siedzą.

Elos sensibary ma być tłusto jak na keto. Polo jeździł alfą, teraz śmiga sobie bruto.

Myśli, że jest figą, ale jego flow to beton. Jego styl to klapa. Beka.

Wzrok bity na flotę. Chwalisz ją mega, ale styl nie drgnął o jotę.

Rzucam to na pito, suto nawalone barców. Ty płacisz głupkom grubo. Jak ci nie szkoda hajs.

Jeśli rap to sztuka, to ja ziewam jak na szkolnych wycieczkach.

Dekonstrukcja ewidentnie jest potrzebna. Tam jest granat, a tu zawleczka. Bardziej Apro

Kolektyw niż Afromental. Słuchaj sobie Big Punna albo Lil Wayna. Ja będę czytał

Viana albo Houellebecqa. Robię biznes na Hiszpana. Ma balony jak z reklam.

Ta umowa jest spisana, więc kurwa nie pękaj.

Generalnie beka, bo się wczuwa jeden z drugim, że tylko on ma przekaz i że cię nie lubi.

Bez nerwów, bez łudeń i bez zbędnej pszczyty. Siadaj. Sportowe buty i bansowe nuty. Madam.

Dla mnie to sztuka, dla niektórych rzemiosło przerosło to niektórych ostro już poniosło. Wielu taśmowo łapie majk jak za wiosło.

Rozrosło się, ale niewielu coś nowego wniosło. Szuka, nie szuka. Z dala od białego kruka.

Byle dorobić się, zarobić na Facebooku kciuka. W trendy patent wkręt jak dura suka.

Gnój przywlecze tłuk jak żuchw, potem nie spłuka.

Nie sztuka nastukać się, dukać do taktu. Z szacunkiem traktuj akt. Lektura faktu. Liczy się szczegół.

Flow, sztukateria. Poezja nie biżuteria, bo to nie galeria.

Styl i finezja główne kryteria. Wirtuozeria ma być art artyleria.

Każda linijka to z baterii seria, a nie mizerna nawijka a la mizeria.

Centrum Świdnica, trzecie piętro, kamienica.

Widziałem rapera, medala i kibica. Dzisiaj pusta dzielnica. Każdy liczy i wylicza. Patrzę głęboko w oblicza.

Widzę głupa, parę snitcha, getto, Kozakiewicza i kilka minut życia autostopowicza. Czas nam drogę wytycza, a ulica rozlicza.

Albo nienawidzisz, albo -cię zachwyca. -To ten karawan, co płynie na Bali grama.

To ciągle gada i gada, i gada, i gada, i gada. Nigdy nie słucha, nigdy nie ufa.

Zgarbiona postać, ostatnia prosta. Pióro i guma.

To nasze myśli spalone i czarne jak kawa. I tylko dawaj, dawaj, dawaj, dawaj. Dziewiętna sława.

Słowa pieśni z brudnych. Gdzie ludzie z bloku pisali rapem sztukę.

Rap bywa sztuką. Mieszamy w nim suto style.

W chuj to kmienie i jak Rubens lubię grube lie. Nie lubię się nudzić.

Kubizm gubi w oficynie, a dla ludzi mam futuryzm jak gadam w turyl po klinie. Czy mi minie, czy mi nie minie.

Do opozycji w kontrze. Słyszą gwizdy ciągle. Płyną pizdy z prądem. Dziw na obrzęd.

Poprzez to mają ból. Prze flow się plączesz ziom. Nie mów mi co jest dobre przyjąć w mordę cios.

A jak Arka. R jak renesans. Say jak to me what you got on your mind.

Prawda krasnych nagrań z serca. Cena za CDk fourty seven hash.

Wymień na sztukę albo zborchaj sztukę, ale nigdy nie zmień tej sztuki na sukę.

Bez linii basu puste jak WWA bez -Hex'em. WTK daj puste. -Lecimy z tym underground. Rym za rym.

Pozdrawiam. Nie palimy. Mamy z majkiem fight. Nie przez kalkę style na deskę.

Strajk nie jak z jajkiem łaki MC.

Kiedyś było ich piętnastu, dziś stąd boombap feel. Dzwonię dziś pajace. Ja szanuję pracę i szanują swe słuchacze.

Za markowe bity lirycznymi linijkami płacę. Zawsze Polak, nie Polaczek.

Zawsze ze swoimi raczej. Nie inaczej. Bez trze inaczej. W każdej skice znajdą się partacze.

Rap się dawno zesrał. Raczej w wyścigu po kasę.

Konsumpcyjni kamikadze zalewają słabym gównem czyjąś pracę. Znikną z szacem, pozostawią próżnię wraz z niesmakiem.

Bije dzwon, bije dzwon, bije dzwon. Jebać ten teatrzyk. Tańczy klaun, wyje klon.

Wyjebane w to, ile kto czyje stron. Niech świnie żrą.

Ja wciąż szyję flow na mikrofon. Bije dzwon, bije dzwon, bije dzwon. Jebać ten teatrzyk.

Tańczy klaun, wyje klon. Wyjebane w to, ile kto czyje stron.

Niech świnie żrą, ja wciąż szyję flow.

Rap to sztuka.

Yeah

Yo

Sounds

Traducción al español

El rap es un arte. De marca.

¿Preguntan si el rap es arte? ¿Qué opinas? Vete a la mierda, bastardo.

Triple doble de Luka Doncic. Alguien está aquí peinándose como un barbero. Buscas, deambulas.

Estoy siguiendo tu ejemplo como BD y Carter. Recortes de rima. Mantén la guardia alta, tu cabello, tu armadura.

Lo prendo, hijo, estoy bailando fuerte, estoy cansando a tanta gente. Estoy confundiendo el estilo, estoy tomando un Pili.

Termina la carta, la ciencia es lo que duele. Pis termina su argumento.

Sigo jugando en el circo volador y seguiré hablando hasta que completen el ciclo. Dedo en el tintineo. Estoy parado sobre un promontorio, con agua a mi alrededor.

No doy consejos muy a menudo, pero no es que me esconda. Y una vez más, cuatro billetes de diez en juego.

Sin dificultad para respirar. Los matones líricos se están endureciendo. Atrapa yay, volvió a coser el rap.

Haz una prueba. No, muéstrame lo que tienes. -No me callaré.

El ritmo suena, la corriente baila la samba. Estoy fluyendo con esta muestra et viva l'arte. Destacan estilos como las escenas de Libra.

Sin falsa seriedad. El hip-hop te atrae con la fuerza de la blasfemia y luego te golpea como si estuviera en el césped.

Tanikas. Quiero dejar algo aquí. Todo el mundo está intrigando.

Lo respeto y hago mi trabajo, aunque no a todos les gusta. -Mi profesión, expresión lírica.

Rimo entre semana, fines de semana y festivos. Lo hago a mi manera. No me gusta el resto.

La gente está durmiendo la siesta. Porque ¿por qué molestarse?

La gente cambia, los lugares cambian. Mi objetivo debe ser donde haya buena energía.

Quiero dar de mí mismo y sacarlo para mí. Buen tipo, no un sinvergüenza. Digo lo que es, no miento.

El rap es un arte. No busca una fan ni una perra nara.

Tengo rimas en mis manos como una granada. Cuando hablo, el pilar tiembla como un payaso.

Puse mis habilidades en el arreglo de la cabina. Wena se sienta en la barra y dice una frase.

Veo el mundo en rimas, nada aquí salvará a nadie. Lo único que tomarás es una polla en tus manos.

En casa, escucho a un chico como las rimas de Wu-Tang. Lo digo con palabras así.

Bailo salsa con rap, cuando tengo una taza en la mano y bebo toda la noche, conduciendo de cuadra en compás. Bueno, ¿por qué esta noche?

Hippie Zajawa. Mantenlo real. Todavía toco rap en bloques. Tipo ordinario, polaco promedio.

Honestamente, todas las muñecas tendrían un orgasmo. Jugaré algunas de tus cartas.

Bueno, sinceramente no puedo creer que el flow se te haya escapado de las manos y se haya jodido como la Fuerza.

Una o dos veces siempre tienes algo de mí. El arte es bueno, nunca quiero nada más.

Los de primera clase lo esconden debajo de la alfombra. Mantén la boca cerrada y no dices nada.

Mi oficio es artesanía y clase. El tuyo es una chapa falsa, un tanque débil.

Y esto no es un ataque, sino una afirmación de un hecho. No, no quiero fumar, ni siquiera fumo. Basta de bromas.

Nadie se ríe. Tengo un problema de trastorno alimentario.

Estoy harto de esta mierda y de lo que estás haciendo. ¿Dónde está mi hip hop? Aquí. Mira a la calle y levanta la mano.

¿Puedes sentir tu corazón latir? Es un pulso débil, pero está lleno de vida. Sangre caliente. Rap. Rap por el que vivo.

Inhala, exhala. A veces nada más. Querido Bushido, me importan un comino.

Ahora, ahora les cuento, les cuento de qué se trata.

Lo filtraré como si fuera una especialidad de arte. Va a teléfonos móviles, sistemas de audio a los suburbios.

Hago contrabando a través de mis amigos. Fajbe funkiel nówki.

En la corriente principal, todavía es temporada de pepinos. Puse mi mano en él como en Karate, dos jaulas al lado. Dos paquetes a la vez.

Toma un polo, se sienta a escuchar rap glam y pregunta ¿qué carajo están haciendo? No sé. Soy Koko. W.

Andezy está sangrando lentamente. Se me cagó el cerebro. Los chicos siguen sentados.

Se supone que Elos sensibary es graso para ceto. Polo conducía un Alfa, ahora conduce un Bruto.

Se cree un higo, pero su flow es concreto. Su estilo es un fracaso. Eructar.

Mirando a la flota. La elogias mucho, pero el estilo no ha cambiado ni un ápice.

Me la tiro al pito, que me sobra dinero. A los idiotas les pagas mucho. Si no te importa el dinero.

Si el rap es un arte, entonces bostezo como en los viajes escolares.

Es evidente que se necesita deconstrucción. Hay una granada allí y un alfiler aquí. Más Apro

Colectivo que Afromental. Escuche Big Punn o Lil Wayne. voy a leer

Vian o Houellebecq. Estoy haciendo negocios en España. Tiene globos como en los comerciales.

Este contrato está escrito, así que no lo rompas.

Generalmente eructa porque empatiza con el otro, porque es el único que tiene el mensaje y porque no le gustas.

Sin nervios, sin ilusiones y sin orgullo innecesario. Sentarse. Calzado deportivo y notas de bajo. Señora.

Para mí es un arte, para algunas personas es demasiado un oficio y para otras es un verdadero fracaso. Mucha gente agarra el majk como si fuera un remo.

Ha crecido, pero pocos han aportado algo nuevo. Él está mirando, no mirando. Lejos del cuervo blanco.

Sólo para ganar algo de dinero, obtén un me gusta en Facebook. Le gustan las tendencias como una perra estúpida.

El estiércol se arrastrará hacia adentro como una mandíbula y luego no será eliminado.

No hay ningún truco en hacer tapping o golpear al ritmo. Trate el acto con respeto. Lectura de no ficción. Es el detalle lo que cuenta.

Flujo, estuco. Poesía, no joyería, porque no es una galería.

El estilo y la delicadeza son los criterios principales. Se supone que el virtuosismo es artillería.

Cada línea es una serie de baterías, no un magro giro a la miseria.

Centro Świdnica, tercer piso, casa de vecindad.

Vi a un rapero, un medallista y un fanático. Hoy es un distrito vacío. Todos cuentan y enumeran. Miro profundamente a las caras.

Veo un idiota, un par de soplones, el gueto, Kozakiewicz y unos minutos de la vida de un autoestopista. El tiempo nos muestra el camino y la calle nos da justicia.

O lo odias o te deleita. -Es el coche fúnebre que navega hacia Bali.

Sigue hablando y hablando y hablando y hablando y hablando. Él nunca escucha, nunca confía.

Una figura encorvada, la última recta. Bolígrafo y goma.

Estos son nuestros pensamientos, quemados y negros como el café. Y simplemente da, da, da, da. Decimonovena fama.

Letras de canciones de sucio. Donde la gente del bloque escribía rap.

El rap puede ser arte. Mezclamos estilos en abundancia.

Joder, y como Rubens, me gustan las mentiras gruesas. No me gusta aburrirme.

El cubismo se pierde en el anexo, y para la gente tengo futurismo cuando hablo en Turín alrededor de la cuña. Si pasará o no.

A la oposición en oposición. Escuchan silbidos constantemente. Los coños van con la corriente. Maravilla por el ritual.

Por eso tienen dolor. Te estás confundiendo con el flujo, amigo. No me digas qué es bueno, recibir un puñetazo en la cara.

¿Qué tal Arca? R es para Renacimiento. Dime lo que tienes en mente.

La verdad de hermosas grabaciones desde el corazón. Precio por CDk cuarenta y siete hash.

Cambie por arte o coleccione arte, pero nunca cambie ese arte por una perra.

Sin una línea de bajo, está vacío como WWA sin -Hex. WTK, déjalo en blanco. -Vamos a pasar a la clandestinidad con esto. Rima por rima.

Saludos. No fumamos. Majek y yo tenemos una pelea. No trazando los estilos en el tablero.

Una huelga no es como un huevo, MC.

Solían ser quince, hoy de ahí viene la sensación de boombap. Te llamo hoy, payaso. Respeto mi trabajo y mis oyentes lo respetan.

Pago por ritmos de marca con líneas líricas. Siempre polaco, no polaco.

Siempre con tu propia gente. No es diferente. Sin él es diferente. Hay chapuceros en cada boceto.

El rap desapareció hace mucho tiempo. Más bien, en una carrera por el dinero.

Los kamikazes consumidores vierten mierda débil sobre el trabajo de alguien. Desaparecerán con respeto, dejando un vacío con asco.

Suena la campana, suena la campana, suena la campana. Que se joda este teatro. Un payaso baila, un arce aúlla.

No me importa cuántas páginas hay sobre quién. Deja que los cerdos coman.

Todavía estoy cosiendo flujos para el micrófono. Suena la campana, suena la campana, suena la campana. Que se joda este teatro.

Un payaso baila, un arce aúlla. No me importa cuántas páginas hay sobre quién.

Que coman los cerdos, todavía estoy cosiendo flow.

El rap es un arte.

si

yo

sonidos

Ver vídeo MC Baggy, Nullizmatyk, Cira, Markowy, bartek koko, Ryfa Ri, Sensi, Mada, Wojtas WLB, Decó, Kazy, Pastoro, Łasuch, Chwiejsky, DJ HWC - Rap To Sztuka

Estadísticas del tema:

Reproducciones Spotify

Posiciones en listas Spotify

Mejores posiciones

Visualizaciones YouTube

Posiciones en listas Apple Music

Shazams Shazam

Posiciones en listas Shazam